Zacznij w końcu być szczęśliwy! Masz setki powodów, tylko… wolisz się skupiać na czymś innym.

Jakiś czas temu zapragnąłem sobie kupić nowy samochód. Mój poprzedni był już wysłużony, trochę zardzewiały i zaczynały mu dokuczać choroby związane z dorosłością, bo skończył 18 lat. Zastanowiłem się czego oczekuję od samochodu i ile pieniędzy mogę na niego przeznaczyć. Po sprawdzeniu w internecie jakie auta mogę mieć w takim budżecie, upatrzyłem sobie jeden model i zacząłem przeglądać ogłoszenia z mojej okolicy. Umówiłem się nawet na obejrzenie jednego egzemplarza. Następnego dnia, kiedy jechałem do pracy zauważyłem, że wśród innych samochodów na drodze, wyszukuję wzrokiem wybranego przeze mnie modelu. Zanim dotarłem do biura widziałem ich co najmniej kilka. Oczywiście wszystkie były piękne! :). Przez kilka kolejnych dni moje oko coraz sprawniej wyłapywało mój wymarzony samochód. W końcu doszedłem do wniosku, że tych samochodów jest na ulicach naprawdę sporo, pomimo tego, że wcześniej wcale ich nie zauważałem! Czy też tak kiedyś miałeś? Że spodobał Ci się jakiś przedmiot lub kupiłeś sobie coś nowego (jakiś ciuch, może smartfon, może samochód) i potem wszędzie go widziałeś?

 

Tak działa nasza uwaga: jest selektywna. Pozwala nam dostrzec w otoczeniu przede wszystkim te rzeczy, na których się skupiamy. Jeśli nie wierzysz, obejrzyj koniecznie ten krótki film:
https://www.youtube.com/watch?v=xmZKv8z8SNc

 

Twoja uwaga podsuwa Ci dokładnie to, na czym się skupiasz. A teraz zastanów się na czym koncentrują się Twoje myśli w ciągu dnia. Jak często myślisz o tym, z czego jesteś w życiu zadowolony i dumny, a jak często o tym, że coś jest nie tak, jak byś chciał. Ile razy w ciągu dnia odczuwasz wdzięczność, a ile razy niezadowolenie.

 

Skoro już wiesz, jak działa Twoja uwaga, to może warto świadomie skierować ją na to, za co możesz być wdzięczny. Na to, co w Twoim życiu działa. Jeśli się na tym skupisz, automatycznie zaczniesz dostrzegać inne rzeczy, za które możesz podziękować (dokładnie tak, jak z zauważaniem podobnego samochodu). Zaczniesz widzieć więcej rzeczy, które w Twoim życiu są OK, choć wcześniej nie zwracałeś na nie uwagi. Po pewnym czasie może się okazać, że masz całkiem sporo powodów, by być ze swojego życia zadowolonym.

 

Jeśli przyszło Ci do głowy coś w stylu “ale ja nie ma za co dziękować” lub “w moim życiu jest bardzo mało rzeczy, za które mogę odczuwać wdzięczność” to pozwól, że coś Ci pokażę.

Żyjesz w kraju, w którym jest pokój. Za oknem nie świszczą kule, a Ty możesz wyjść na ulicę bez strachu o swoje życie. Podziękuj za to, bo nie każdemu jest to dane. Pomyśl o tych, którzy żyją w miejscach, gdzie jest wojna. Czy masz gdzie mieszkać? Czy w Twoim mieszkaniu jest ciepło? Czy masz swoje łóżko? Jeśli tak, podziękuj za to. Czy masz dostęp do ciepłej wody, w której możesz się umyć? Czy w Twojej lodówce jest jedzenie? Czy masz się w co ubrać? Jeśli tak, podziękuj również za te rzeczy. Nie zauważasz ich na co dzień ale nie każdy człowiek je ma. Prawie ⅓ ludzkości żyje w skrajnej biedzie, a 12% (czyli prawie 1 miliard ludzi!) cierpi chroniczny głód.

Założę się, że masz telefon lub komputer i dostęp do internetu (w jakiś sposób czytasz ten artykuł). Masz więc dostęp do nieograniczonych zasobów wiedzy i możesz się nauczyć, czego tylko zechcesz. Kiedy ostatnio byłeś wdzięczny za takie możliwości?

 

Ale nie skupiajmy się tylko na rzeczach. Pomyśl o tym, czy jesteś sprawny. Czy Twój wzrok działa? Czy możesz widzieć świat który jest wokół Ciebie? Nie każdy ma taką możliwość. A co ze słuchem? Co z pozostałymi częściami Twojego ciała? Pomyśl o tych, które są sprawne i podziękuj za nie.

 

Czy masz rodzinę? Czy doświadczyłeś kiedyś od niej wsparcia, pomocy lub innych rzeczy, za które możesz być wdzięczny?

Czy masz przyjaciół? Być może im też masz za co podziękować.

Czy masz partnera? Nawet jeśli nie wszystko między wami jest idealne, to za jakie jego zachowania lub rzeczy możesz być wdzięczny? Jeśli obecnie nie masz, to może kiedyś miałeś (miałaś). Czy jest coś za co możesz być mu wdzięczny?

 

Mógłbym tak jeszcze długo ale zastanów się sam i znajdź własne powody do wdzięczności. Na pewno trochę ich będzie. Dzięki temu zaczniesz bardziej doceniać swoje życie i będziesz z niego bardziej zadowolony.

 

Jak to wdrożyć w życiu?

Ćwiczenie na teraz: weź kartkę papieru i długopis lub zrób to na komputerze lub telefonie. Wypisz (tak musisz to napisać, a nie tylko pomyśleć) wszystkie rzeczy, za które możesz być wdzięczny. Możesz się wspomóc moją listą powyżej i spisz wszystko co przyjdzie Ci do głowy. Przy każdej wypisanej rzeczy poczuj wdzięczność.

 

Ćwiczenie na co dzień: wybierz sobie konkretny moment dnia, w którym przez kilka minut (3-5) będziesz dziękował za to co masz. Po prostu przez kilka minut myśl o rzeczach, za które jesteś wdzięczny i czuj ją. Możesz przypominać sobie rzeczy z wypisanej listy lub mogą to być rzeczy, które przytrafiły Ci się dzisiaj lub wczoraj. Zarezerwuj sobie na to czas. Jeśli myślisz, że nie dasz rady znaleźć tych kilku minut, to powiem Ci, że możesz to robić w drodze do pracy lub szkoły w tramwaju lub samochodzie. Możesz w trakcie mycia zębów lub tuż przed snem jak już leżysz w łóżku. Znajdź odpowiednią dla siebie porę i każdego dnia podziękuj za to co masz.

Jak zacząć biegać?

Zacząłem regularnie biegać dopiero wtedy, kiedy zmieniłem swoje podejście o 180 stopni. Być może Ty też próbowałeś już kilka razy ale za każdym razem coś Cię powstrzymywało. Lub zaczynałeś mocno zmotywowany i przez pierwsze 2 tygodnie ta motywacja pchała Cię do założenia butów i przełamania swojego lenistwa. Jednak w miarę jak upływał czas, Twoja motywacja słabła i biegać wychodziłeś coraz rzadziej. Aż w końcu całkowicie schowałeś buty na dnie szafy. Jeśli tak miałeś, to dzisiaj dowiesz się, jak się w końcu zabrać do biegania, w taki sposób, żeby stało się ono trwałym elementem Twojego życia.

Po pierwsze: ZNAJDŹ SWÓJ POWÓD.

Zastanów się i odpowiedz sobie na pytanie ‚Dlaczego chcę biegać?’. Czy dlatego, że chcę schudnąć? A może dlatego, że mam siedzącą pracę i potrzebuję więcej ruchu? Czy dlatego, że to modne i biegają moi znajomi? A może zauważyłem, że wejście po schodach powoduje u mnie sporą zadyszkę i chcę być lepszej w formie? Być może jest to kilka powodów jednocześnie. Ja chciałem biegać, bo potrzebowałem więcej ruchu. Kiedyś grałem w koszykówkę i to była naturalna część mojego życia. Ruszałem się kilka razy w tygodniu. I pamiętam, że czułem się wtedy świetnie. Zarówno fizycznie i psychicznie. Prawie w ogóle nie chorowałem, w zimę było mi ciepło nawet bez czapki i z rozpiętą kurtką. Miałem też świetny humor na co dzień i tryskałem radością. Wszystko za sprawą szybciej krążącej krwi i hormonów, które wydzielają się w trakcie ćwiczeń fizycznych. Więc chciałem ruszyć te hormony i znów czuć się jak dawniej. Nie wiem jak jest w Twoim przypadku i proszę Cię poświęć teraz chwilę i odpowiedz sobie na to pytanie, zanim będziesz czytać dalej. Masz już swój powód? OK, to lecimy dalej.

Po drugie: ZACZNIJ OD MAŁYCH KROKÓW.

Zacznij małym krokami, z tym co masz i tam gdzie jesteś. Zapomnij o planach treningowych i wyśrubowanych celach. Twoim zadaniem jest po prostu zacząć się ruszać. Chcesz wykształcić w sobie nawyk biegania (lub ruszania się). I nie możesz tego dokonywać gwałtem na sobie, bo się tylko szybko zniechęcisz. Lepiej będzie jak ułatwisz sobie sprawę. Najlepiej jest wyształcić mini nawyk – tutaj piszę więcej o tym, dlaczego kształtowanie mini nawyków to najskuteczniejsza metoda zmiany zachowań.

Jak często i jak długo chcesz biegać? Ja proponuję Ci zacząć od czegoś naprawdę małego, np. 2 razy w tygodniu po 5 minut. Dlaczego tylko 5 minut? To jest minimum, które musisz zrobić. Po jego osiągnięciu możesz już wrócić do domu. Jeśli masz siłę i ochotę na więcej – możesz pobiec tego dnia więcej. Jeśli jednak masz dosyć, to spokojnie możesz skończyć trening i być z siebie zadowolonym! To poczucie zadowolenia z siebie, płynące ze zrealizowania celu doda Ci motywacji i biegania kolejnym razem. Tak łatwo będzie zrobić coś i być z siebie dumnym!

Po trzecie: PRZEPLATAJ BIEG Z MARSZEM.

Dla większości z nas chodzenie to naturalna czynność, do której nie musimy się zmuszać. Sporej ilości ludzi (mi również) chodzenie i spacery sprawiają przyjemność. Wykorzystaj więc to przy bieganiu. Jeśli dasz radę biec przez całe 5 minut to biegnij. Jeśli jednak sprawia Ci to trudność, bo całkowicie nie jesteś w formie, to przeplataj bieg z marszem. Tu też zastosuj strategię małych kroków. Biegnij przez 1 minutę (lub 10, 15, 30 sekund) a potem idź. Kiedy poczujesz, że trochę odpocząłeś znów przez chwilę biegnij, a kiedy poczujesz, że nie masz już siły – zwolnij i zacznij iść. I tak przez 5 minut. Proste prawda? Jeśli chcesz możesz to robić dłużej ale to tylko Twoja wola. Po 5 minutach zrealizowałeś cel i możesz z uśmiechem zadowolenia wracać do domu.

Po czwarte: ZAPOMNIJ O SPRZĘCIE DO BIEGANIA.

Wiem, że jest taka tendencja, żeby mieć super sprzęt do każdego sportu, jaki zamierzasz uprawiać. Przemysł odzieży sportowej chce, żebyś wierzył, że nie możesz biegać bez butów z najnowszą pianką i super amortyzacją. Że musisz mieć oddychające spodnie, koszulkę i polar. Nie rób tego! Tak jak pisałem, zacznij z tym co masz. Jeśli masz w domu jakieś buty sportowe i zwykły dres to na początek wystarczy. Zwłaszcza do 5 minutowych marszobiegów. Po prostu zacznij. Jeśli nie masz to idź do Decathlonu lub innego sklepu sportowego lub marketu i kup najtańsze buty, w których będzie Ci wygodnie. Powinieneś się zmieścić w kwocie 50-100 zł. W Decathlonie najprostszy model butów do biegania kosztuje 49 zł. I spokojnie wystarczą one na pierwsze kilka miesięcy, zwłaszcza że są bardzo wygodne, bo szerokie podbicie i sporo miejsca na palce. Jeśli nadal będziesz biegał po tym czasie, wtedy kupisz sobie lepsze. Na razie po prostu zacznij!

Po piąte: PO PROSTU WYJDŹ Z DOMU NA SPACER.

Ustal dokładny moment, w którym pójdziesz biegać. Może to być zaraz po jakiejś czynności (np. po wstanie z łóżka, po powrocie z pracy) lub dokładną godzinę. Kiedy nadejdzie ten moment od razu zacznij się ubierać. Wcześniej przygotuj swoje rzeczy do biegania, tak żeby były na widoku i w zasięgu ręki, np. na krześle obok łóżka. Nie myśl o bieganiu! To co teraz musisz zrobić to założyć sportowe ciuchy. Następnie załóż buty. Otwórz drzwi i wyjdź z domu, nadal nie myśląć o bieganiu. Kiedy już będziesz na dworze zacznij iść. Właśnie zacząłeś swój marszobieg. Teraz kiedy już masz na sobie sportowe ciuchy i jesteś w ruchu, po prostu zacznij szybciej przebierać rękami i nogami. Właśnie zacząłeś biec. Kiedy się zmęczysz, zwolnij i zacznij iść, dopóki trochę nie odpoczniesz. Kiedy poczujesz się na siłach biegnij znowu. I tak na zmianę, aż upłynie 5 minut.